3 najważniejsze przyczyny agorafobii, napadów paniki i zespołu lęku uogólnionego.

Różne formy lęku – do których zaliczają się również napady paniki – to przede wszystkim prawidłowa, zdrowa reakcja ludzkiego organizmu. Strach ma tylko jedno zadanie: ma nas chronić. Gdy z zarośli wyskakuje lew, nasze ciało natychmiast wydziela adrenalinę, serce zaczyna pracować na najwyższych obrotach i w ułamku sekundy decydujemy, czy będziemy walczyć (co w przypadku lwa bym odradzał), czy uciekać. To normalna i niezbędna reakcja, zapewniająca nam przetrwanie.Co jednak wtedy, gdy żaden lew nie szykuje się do ataku, a nasze serce zaczyna szaleć zupełnie bez powodu, gdy przestajemy panować nad sytuacją, dopadają nas mdłości, zawroty głowy, drętwiejemy i nie możemy złapać oddechu? Co dzieje się w twoim mózgu i dlaczego zachowuje się on w ten sposób? Istnieją trzy powody takiej reakcji i napady paniki często mają więcej niż jedną przyczynę. Zacznijmy więc od krótkiego przeglądu.

Przyczyna 1 dla ataków paniki i agrofobii: Lekceważenie sygnałów ostrzegawczych

Głównym powodem wystąpienia niewytłumaczalnego lęku lub napadów paniki jest ignorowanie sygnałów ostrzegawczych. Jakie zjawiska zaliczamy do sygnałów ostrzegawczych? Wszystko zaczyna się od tego, że zbyt długo bagatelizujemy przeczucia. Przeczucie to rzecznik naszej podświadomości, naszej psychiki. Im częściej sięgamy się po rozsądne argumenty, by nie słuchać przeczuć, tym bardziej stanowczo domagają się one uwagi. Nasza psychika przy użyciu najróżniejszych sygnałów zarówno natury somatycznej, jak i psychicznej próbuje nas skłonić do przeprowadzenia zmian w naszym życiu. Do somatycznych sygnałów ostrzegawczych zaliczamy między innymi sensacje żołądkowe, problemy z trawieniem, nagłe pogorszenie wzroku, podrażnienie skóry, mimowolne skurcze mięśni, tzw. tiki oraz częstomocz. Udowodniono, że nawet wypadnięcie dysku czy półpasiec miewają przyczyny psychosomatyczne, zatem także i te dolegliwości wypada uznać za możliwe oznaki zaburzenia lękowego.

Przyczyna 2 dla ataków paniki i agrofobii: Substancje mogące wywołać napady paniki

GIstnieją dowody, że napady paniki mogą zostać wywołane przez zażywanie niektórych lekarstw, na przykład neuroleptyków podawanych w przypadku schizofrenii, czy syntetycznej tyroksyny stosowanej w leczeniu schorzeń endokrynologicznych, lub antybiotyków. Nieodpowiednie dawki tyroksyny mogą skutkować napady paniki, zwłaszcza u osób, u których zdiagnozowano chorobę Hashimoto. Jak w takiej sytuacji zareagować mogą Państwo przeczytać w mojej ksiażce „Panika“.

Jednak znacznie częściej panika jest rezultatem zażywania nie leków, lecz narkotyków. Jako substancje czynne wymienić trzeba przed wszystkim THC, substancja, którą spożywa się podczas palenia garnka, ekstazy, czyli MDMA, oraz kokainę. Także psylocybina, psychoaktywna substancja obecna w niektórych grzybach, zalicza się do najczęstszych przyczyn paniki. To samo dotyczy wielu nowych, syntetycznych narkotyków zalewających rynek. Wszystkie te substancje w ogromnym stopniu naruszają gospodarkę neuroprzakaźników i na pewien czas wyłączają niektóre funkcje obronne mózgu. Co ciekawe jednak, staje się on dzięki temu wydajniejszy w pewnych dziedzinach.

Wyłączenie przy pomocy narkotyków filtrów ochronnych mózgu można porównać do usunięcia filtrów oczyszczających z wodociągów. Woda wprawdzie popłynie znacznie szybciej, zanieczyści jednak cały system, powodując duże szkody. Szkodą taką w przypadku mózgu będzie powstanie szlaków neuronalnych stanowiących podłoże napadów paniki. Jeśli doszło do tego choć raz, dalsze zażywanie narkotyków zwiększa prawdopodobieństwo wystąpienia kolejnych ataków. Jeżeli napad paniki pojawił się w ciągu czterdziestu ośmiu godzin od zażycia danej substancji, nie powinniśmy jej nigdy więcej stosować. To, czy spróbowaliśmy jej pierwszy raz, czy też mamy z nią do czynienia od lat, nie ma w tym przypadku znaczenia. Z chwilą, gdy nasz organizm reaguje na daną substancję lękiem napadowym, powinna ona zostać objęta bezwarunkowym zakazem. Także wtedy, a może nawet zwłaszcza wtedy, gdy znowu czujemy się lepiej. Niebezpieczeństwo, że dany narkotyk wywoła kolejny atak paniki, jest wyjątkowo wysokie dlatego, że w mózgu zapisały się związane z nim doświadczenia.

Czy zdajemy sobie sprawę, że większość ludzi przeżyła w swoim życiu jedną lub dwie sytuacje do złudzenia przypominające napad paniki? Epizod taki może mieć różną intensywność i różne przyczyny, na przykład reakcję alergiczną na antybiotyk, chwilowy niedobór witaminy B12, krótkotrwałą niedoczynność tarczycy związaną z dietą albo nietolerancję pokarmową. Z niedoborem witamin albo innych składników odżywczych nasz organizm zwykle radzi sobie sam – dostajemy wilczego apetytu na potrawę zawierającą mnóstwo brakującego składnika i uczucie paniki znika również szybko, jak się pojawiło.

Przy okazji chcemy poradzić wielu wegetarianom i weganom, którzy zrezygnowali z wielu źródeł witaminy B12, na przykład wątróbki, mięsa, mleka i jajek, by zażywali ją w postaci suplementu diety.Wzdęcie lub nietolerancja glutenu, kleju białkowego, który znajduje się w prawie wszystkich produktach zbożowych, może również prowadzić do ataków lękowych. Jednym z winowajców jest tak zwany zespół Roemhelda. Został nazwany na cześć odkrywcy, doktora Ludwiga von Roemhelda, który dokonał ważnego odkrycia na początku XX wieku. Odkrył, że wiele osób cierpiących na wzdęcia lub regurgitację częściej skarży się na objawy, które występują u pacjentów z lękiem: uderzenia gorąca, duszność, kołatanie serca, lęk, zawroty głowy, zaburzenia snu i tak zwane dodatkowe skurcze, lepiej znane jako potykanie się serca. Ale co za tym stoi? Wzdęty pokarm powoduje gromadzenie się powietrza w przewodzie pokarmowym, popychając przeponę do góry i ta presja następnie przenosi się na serce. Powoduje to różne objawy, takie jak ból serca lub ucisk w klatce piersiowej i można nawet przez chwilę zemdleć. Jeśli cierpisz także na wzdęcia lub niedomykalność, całkiem możliwe, że ty również „tylko” cierpisz na zespół Roemhelda.

Zwłaszcza w początkowej fazie rzekomego zaburzenia lękowego, tzn. dopóki strach nie jest jeszcze głęboko zakotwiczony w mózgu, zasada kciuka dotycząca zespołu Roemhelda: brak nacisku na przeponę, brak strachu. Na szczęście istnieje wiele wypróbowanych domowych środków zaradczych, które mogą znacznie zmniejszyć wzdęcia, a tym samym zmniejszyć nacisk na przeponę.

Domowy środek zaradczy numer 1

Unikaj przez tydzień wszystkich produktów zawierających gluten to znaczy zrezygnuj ze wszystkiego, co jest wytwarzane ze zbóż, takich jak pszenica, żyto, orkisz, owies lub jęczmień. Wiele osób cierpi na niewykrytą nietolerancję glutenu. Jeśli dotyczy to również ciebie, rezygnacja z glutenu powinna wywołać szereg pozytywnych efektów już po kilku dniach.

Domowy środek zaradczy numer 2

Weź łyżeczkę świeżo startego imbiru przed każdym posiłkiem, co znacznie zmniejsza podatność na wzdęcia. Jeśli to jest zbyt ostre, możesz również użyć herbaty imbirowej. Wiadomo również, że herbata z kopru włoskiego i mieszanka herbaty z anyżu, kopru włoskiego i kminku przeciwdziałają dużym nagromadzeniom gazu w przewodzie pokarmowym.

Domowy środek zaradczy numer 3

Uprawiaj sport lub przynajmniej chodź regularnie na spacer.To wzmacnia mięśnie przepony, a im są silniejsze, tym trudniej jest, aby gazy w przewodzie żołądkowo-jelitowym wywierały nacisk na serce. Idealnie by było połączyć wszystkie trzy środki zaradcze, ponieważ w ten sposób możesz się szybko dowiedzieć, czy twoje obawy mogą być wywołaneprzez zespół Reomhelda lub nietolerancję glutenu, czy nie. To prowadzi nas do trzeciej głównej przyczyny strachu i paniki.

Przyczyna 3 dla ataków paniki i agrofobii: Negatywne myśli i ich fatalny wpływ na mózg

Niektórzy z nas nawet po jednorazowym napadzie paniki zaczynają się niepokoić, co im dolega. Czy był to objaw serca, raka mózgu, a może jakiejś innej okropnej choroby? Z duszą na ramieniu jadą na pierwszą pomoc, a szpital najczęściej odsyła ich do domu z rozpoznaniem, że był to przypuszczalnie „tylko“ atak paniki i że z ich organizmem jest wszystko w porządku. Trudno spokojnie przyjąć taką informację, gdy mamy wyraźne poczucie, że w naszym ciele coś szwankuje. Martwimy się więc dalej. Umawiamy się na następne konsultacje, szukamy informacji w internecie i w końcu takie postępowanie przyczynia się do przekształcenia jednorazowego przeżycia w nawracające napady paniki. Udowodniono bowiem, że regularne zamartwianie się, któremu towarzyszą negatywne myśli i stany emocjonalne, zmienia strukturę naszego mózgu. Taki strach przed strachem w ciągu kilku tygodni, a nawet dni, utrwala się w automatycznie działający schemat myślowy zakodowany w połączeniach synaptycznych. Jak to się dzieje jak możemy ten proces wykorzystać na naszą korzyść?

Dzięki nowoczesnym badaniom mózgu zostało udowodnione, że wszystkie myśli i wrażenia są zapisywane w mózgu w postaci połączeń synaptycznych. Połączenia te są tym wydajniejsze, im silniejsze towarzyszą im emocje, tak pozytywne, jak i negatywne myśli i emocje tworzą neurobiologiczne podłoże, na którym powstają napady paniki. Długotrwałe zaabsorbowanie negatywnymi myślami nieuchronnie prowadzi do powstania „infostrad“ zmierzających do negatywnych uczuć i strachu, podczas gdy do radości i rozluźnienia prowadzi wąska polna droga. Sposób w jaki myślimy, nieustannie tworzy nowe połączenia neuronalne. Każdego dnia ponad sto tysięcy nowych połączeń zapisuje w naszej głowie to, o czym myślimy, niezależnie od wieku. Zdolność naszego mózgu do budowania i niszczenia struktur neuronalnych przez całe życie jest również nazywana neuroplastycznością. Z myślami pojawiającymi się najczęściej mamy żywy kontakt, podczas z tymi, do których od dawna nie wracamy, kontakt jest utrudniony. W końcu przestrzeń pod naszą czapką jest ograniczona. Jeśli więc z jednej strony jest wiele nowych połączeń synaptycznych, logicznie musi być na to miejsce. Z tego względu wzory matematyczne, których kiedyś uczyliśmy się w szkole, nie pojawiają się już w naszej pamięci na zawołanie. Nie stosowaliśmy tej wiedzy w praktyce, zatem nie jest obecna w naszych myślach i bezpośredni dostęp synaptyczny do niej został zerwany. To samo stało się z pozytywnym myśleniem.

Mózg działa na podstawie automatyzmu, w trybie, jaki wynika ze struktury najczęściej używanych połączeń. Oznacza to, że na poziomie biologicznym dopasowuje się do sposobu, w jaki jest używany. Powstają automatyczne funkcje, które sprawiają, że nie tyle my sterujemy mózgiem, ile mózg steruje nami. Wyjątkowo perfidnie działa tak zwany ostentacyjny pesymizm: zamiast chronić nas przed rozczarowaniem nasz mózg wprawia się w wyłapywaniu zjawisk negatywnych, a nie pozytywnych. Mówiąc inaczej, stajemy się ślepi na otaczające nas piękno i wszystkie możliwości, które mogłyby polepszyć nam życie. Nie ma znaczenia, czy za naszą skłonność do skupiania się na mrocznej stronie życia odpowiadają nasze minione doświadczenia, czy też przejęliśmy taki styl myślenia od rodziców. Ważne jest wyłącznie to, byśmy tu i dzisiaj ukierunkowali przy pomocy kilku prostych zabiegów dynamikę mózgu, aby znowu powstawały nowe neuronalne połączenia. Bez względu na to, jak dobre lub złe było twoje życie, każdy może wykorzystać zasady neuroplastyczności na swoją korzyść, a przy odrobinie staranności i cierpliwości może dosłownie przeprogramować swój mózg. Jak to funkcjonuje dowiedzą się Państwo z mojej ksiażki „Panika“.Obejrzyj na Allegro

Klaus Bernhardt kieruje Instytutem Nowoczesnej Psychoterapii w Berlinie. Jest autorem bestsellera: „Panika – Jak neuronauka pomaga pozbyć się ataków lęku“. Książka została do tej pory przetłumaczona na 18 języków i pomogła niezliczonym osobom samodzielnie pokonać problemy psychiczne.

Klaus Bernhardt